Otóż nie! Prawidłowa odpowiedĹş brzmi: Rzeczpospolita urzędnicza! Nie wierzycie? Posłuchajcie!
Postanowiłem jakiś czas temu zmienić pracę. Bez wdawania się w szczegóły - z fizycznej na umysłową. Z pracodawcą szybko doszedłem do porozumienia. Na skutek pewnych opóĹşnień, zmuszony zostałem zarejestrować się chwilowo w pośredniaku. Zgodnie z miejscem zamieszkania, udałem się do jednej z filii tarnowskiego Urzędu Pracy. Pani z okienka, zanim rozpoczęła procedurę rejestracji, zapragnęła się dowiedzieć, na jakiej podstawie rozwiązana została moja umowa? Na świadectwie pracy jak wół stało: ''za porozumieniem stron''! Nie wystarczyło to dociekliwej ''funkcjonariuszce'' aparatu papierkowego ucisku! Zaparła się i nie chciała mnie zarejestrować jako bezrobotnego.
Nie zdzierżyłem! Uniosłem się i wyraziłem w żołnierskich słowach, co myślę o tego rodzaju praktykach! Wezwano kierowniczkę urzędu. Ta, po zapoznaniu się z treścią świadectwa pracy, nie widziała przeszkód, abym zasilił szeregi bezrobotnych! Dalsza rejestracja przebiegała spokojnie, lecz obrażona urzędniczka ''zadbała'', aby mnie pozbawić przysługujących praw.
Otóż, po dwudziestu latach pracy na pełnym etacie według jej decyzji, zasiłek miałem otrzymywać przez trzy miesiące! I na tym stanęło, ponieważ nie zamierzałem pozostawać bezrobotnym dłużej niż miesiąc i machnąłem ręką na ten szwindel! Gdybyście widzieli jej zadowoloną minę, wyrażającą sadystyczną satysfakcję z krzywdy, wyrządzonej biednemu człowiekowi, pozbawionemu pracy... Poczułem się potraktowany jak złodziej, który przyszedł coś ukraść... Definicja urzędnika? Istota dwunożna, której celem jest uprzykrzenie życia obywatela i pozbawienia go złudzeń, że człowiek z drugiej strony okienka ma prawo do godności.
Wkrótce podjąłem nową pracę. Jak wiadomo, przedtem należy wykonać rutynowe badania lekarskie. Pracodawca uznał, że wystarczą badania podstawowe, gdyż nowe zatrudnienie nie niosło za sobą żadnych szczególnych zagrożeń. Badanie przebiegło pomyślnie. Do chwili, gdy pani doktor zauważyła, że noszę okulary. Użyłem ich tego dnia bardziej dla ochrony przed słońcem, niż poprawy widzenia i zapomniałem zdjąć przed wejściem do gabinetu. Poza tym przez 20 lat pracy w warunkach niebezpiecznych, żaden lekarz nie wysyłał mnie do okulisty. Mimo, że praca którą wykonywałem, w każdej chwili teoretycznie stwarzała niebezpieczeństwo utraty ręki, oka a nawet życia. Wirujące elementy, prasy zgniatające, et cetera. Jak to w fabryce...
Tłumaczyłem pani doktor nonsens jej decyzji. Nic nie pomogło. Odezwała się w niej tępa, urzędnicza natura! Będzie tak, jak ja chcę...
Dopiero póĹşniej dotarło do mnie, dlaczego pani doktor była nieugięta? Proste. Przestępcy wyłudzają pieniądze na wnuczka, dlaczego lekarze nie mogą ''skubać'' pracodawców na lipne badania, za które ów pracodawca zapłaci? Otóż mogą i skwapliwie z tej opcji korzystają. Potwierdził to przebieg badania okulistycznego, które było farsą, ale zapłacić za nie ktoś musi! I o to przecież chodzi!
Nieznośna jest urzędnicza mentalność, która wkrada się ostatnio także w poczynania innych zawodów. Dużym prestiżem musi się cieszyć status urzędnika, skoro na takowych etatach zatrudnia się np. psychologów czy lekarzy w placówkach samorządowych. Ĺťal jedynie, iż tak wielkie spustoszenie ów status czyni w umysłach zatrudnianych na urzędniczych posadach.
Melchior Wańkowicz pisał, że Polska - to kraj kultury poszlacheckiej - co miało oznaczać, iż każdy wykorzystuje swoją pozycję celem uprzykrzenia życia tym, którzy stoją niżej w hierarchii. Być może urzędnicza mentalność rekompensuje tym osobnikom utracone dobra herbowe...
Ze współczesnej perspektywy, zjawisko traktowania petenta niczym intruza wydaje się łatwiej wytłumaczalne. Biurokratyczne gnębienie obywateli pozwala miłośnikom ''papierologii'' leczyć długo hodowane pospolite kompleksy. Daje poczucie władzy.
Nam, biednym klientom instytucji wszelakich, nie pozostaje nic, poza ironicznym westchnieniem: Niech żyje towarzysz Papierek! Zdrowie towarzyszki Procedury!
Jacek Zyguła